
Samochód osobowy prowadzony przez 58-letniego mężczyznę z nieustalonych jeszcze przyczyn zjechał z jezdni, a następnie z impetem uderzył w przydrożne drzewo. Mimo szybkiej interwencji służb życia kierowcy nie udało się uratować.
Zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło około godziny 13:50. Na miejsce jako pierwsi dotarli ratownicy medyczni, którzy zastali rozbity pojazd oraz zakleszczonego wewnątrz kierowcę. Stan mężczyzny był bardzo poważny, a dostęp do poszkodowanego okazał się niezwykle utrudniony.
Po przybyciu straży pożarnej rozpoczęła się skomplikowana akcja ratunkowa. Strażacy musieli użyć specjalistycznych narzędzi hydraulicznych, aby rozciąć elementy karoserii i wydostać mężczyznę z wraku samochodu.
W działania zaangażowano aż siedem zastępów straży pożarnej. Na miejscu pracowali strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Przasnyszu oraz druhowie z okolicznych jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej.
Pomimo wysiłków wszystkich służb, po ewakuacji kierowcy ratownicy stwierdzili jego zgon. Obrażenia odniesione podczas wypadku okazały się śmiertelne.
Na czas prowadzenia akcji ratunkowej oraz czynności dochodzeniowych droga wojewódzka nr 614 była całkowicie nieprzejezdna. Kierowcy musieli korzystać z objazdów, a utrudnienia trwały przez kilka godzin.
Na miejscu pracowali policjanci, strażacy oraz zespół ratownictwa medycznego. Teren został zabezpieczony, a funkcjonariusze rozpoczęli zbieranie materiału dowodowego.
Śledczy pod nadzorem prokuratora ustalają obecnie dokładny przebieg zdarzenia. Badane są wszystkie możliwe przyczyny, które mogły doprowadzić do utraty panowania nad pojazdem przez 58-letniego kierowcę.
Nie wiadomo jeszcze, czy do wypadku przyczyniły się problemy zdrowotne, awaria techniczna samochodu czy też inne okoliczności. Ostateczne odpowiedzi mają przynieść prowadzone czynności oraz analiza zgromadzonych dowodów.
Tragiczny wypadek w Chorzelach po raz kolejny przypomina, jak niewiele czasem dzieli spokojną podróż od dramatu, który kończy się utratą życia.