Odchodzę z poczuciem, że zadanie zostało wykonane. Nigdy nie zapomnę, jaką miłością obdarzyli mnie kibice od pierwszych dni. Katalonia to moje miejsce na ziemi” — napisał piłkarz na Instagramie.
Lewandowski trafił do Barcelony latem 2022 roku, gdy klub przechodził trudny okres przebudowy. W kolejnych sezonach stał się jednym z liderów drużyny i pomógł jej wrócić na szczyt hiszpańskiego futbolu. W barwach Blaugrany zdobył trzy mistrzostwa Hiszpanii, Puchar Króla oraz trzy Superpuchary Hiszpanii.
Niedzielny mecz z Real Betis był dla Polaka 192. występem w koszulce Barcelony. Łącznie zdobył dla klubu 119 bramek, zapisując się na stałe w historii drużyny jako jeden z najlepszych strzelców.
Trener Hansi Flick zdecydował, że Lewandowski rozpocznie spotkanie w podstawowym składzie. Szkoleniowiec chciał, by kibice mogli pożegnać swojego idola w wyjątkowy sposób — bezpośrednio na murawie Camp Nou.
Choć Polak nie zdobył bramki, przez cały mecz był aktywny i starał się kreować sytuacje ofensywne. Najbardziej emocjonalny moment nastąpił jednak w 85. minucie spotkania. Gdy tablica techniczna pokazała numer Lewandowskiego, stadion eksplodował owacją.
Tysiące kibiców skandowały nazwisko napastnika, a sam zawodnik schodząc z boiska nie ukrywał wzruszenia. Koledzy z drużyny żegnali go uściskami, a atmosfera na stadionie przypominała zakończenie wielkiej ery.
Pobyt Lewandowskiego w Barcelonie okazał się jednym z najważniejszych etapów jego kariery. Polak nie tylko regularnie zdobywał bramki, ale również stał się jednym z symboli odbudowy klubu po trudnych latach.
W tym sezonie jego rola w drużynie była już mniejsza niż wcześniej, jednak kibice do samego końca okazywali mu ogromny szacunek. Dla wielu fanów Blaugrany pozostanie zawodnikiem, który przywrócił Barcelonie mentalność zwycięzców.
Po końcowym gwizdku Camp Nou jeszcze długo biło brawo swojemu byłemu już napastnikowi. Dla kibiców był to koniec wyjątkowego