
– Proszę bardzo, witamy! Zamyka pani? W środku jest jak w ulu.
– No tak, doprawdy nie wygląda to na miejsce, które zaraz ma zostać zamknięte.
– To prawda, jesteśmy bardzo zajęci, dlatego zamykam. Proszę wejść, napijcie się naszej herbaty, a przy okazji rozejrzycie się po produktach.
– Ach, no dobrze, chodźmy. Powodzenia w pracy!
– Powodzenia!
– No nie, dziewczyno, pierwszy raz słyszę, żeby ktoś zamykał tak dobrze prosperujący sklep, przysięgam.
– To ogromny sklep w bardzo luksusowej dzielnicy. Jeśli znajdzie się ktoś zainteresowany, przekażę ten biznes w inne ręce. Klientela dla nowego właściciela jest już gotowa, wszyscy przyzwyczaili się już do przychodzenia tutaj.
– A jaki jest tu czynsz? To znaczy, ile zostaje ci w kieszeni po opłaceniu pensji uchodźców, pracowników i wszystkich kosztów?
– Mogę to ująć tak: jedna trzecia moich zarobków w zupełności wystarcza na pokrycie wszelkich wydatków, a cała reszta trafia prosto do mojej kieszeni. A te produkty do pielęgnacji włosów to już wisienka na torcie – nawet przy tych obniżonych cenach mam na nich 180% marży. Co powiesz? Jesteś zainteresowana?
– O rany, dziewczyno, skąd ja bym wzięła tyle pieniędzy?
– Włożyłam w to miejsce mnóstwo pracy. Chcę, aby na moim miejscu pojawił się ktoś utalentowany, kto utrzyma ten porządek i odpowiednio o to zadba. Chciałabym wesprzeć jakąś kobietę-przedsiębiorcę. Z jakiegoś powodu dostrzegłam w tobie to światło i od razu poczułam do ciebie sympatię.
– Och, wielkie dzięki, naprawdę, ale tak jak mówiłam – moje pieniądze na to nie wystarczą.
– Pieniądze same się zarobią. Przyjdź jutro rano, wtedy jest spokojniej. Zrobię ci makijaż i napijemy się darmowej kawy.